wieczory i poranki

Są takie wieczory. których unikam.

Nawet, gdy tutejsza biblioteka ogłosiła wieczór autorski z Pilipiukiem – nie poszedłem. Wieczór autorski to forma, w którą nie umiem sobie wyobrazić wpasowania z żadnej strony. Wiele razy zastanawiałem się, o co właściwie bym zapytał, gdybym jednak… Ale nie. Wciąż mam wrażenie, że to jakaś obustronna kapitulacja wiary w słowo pisane.

Bo albo książka mi się podoba albo nie. Czy autor jest garbaty i się jąka nie ma dla mnie znaczenia. A jeśli okaże się, że to cham i prostak, a jego książki są genialne? Co wtedy?

Z drugiej strony siedzi autor, nie dość, że napisał książkę, to będzie musiał się z niej tłumaczyć, wyspowiadać się z tego, czego nie napisał i dlaczego nie napisał.

A jeśli obydwie strony popadną w stan uwielbienia, czytelnicy za treść, autor za czytelnictwo?

Mylę się, skąd mogę wiedzieć, skoro nie byłem? Nie wiem i nie będę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s