poniedziałek

Poniedziałek zaczął się w maju. Zaczął się i trwał, bo gdy poniedziałek źle się zacznie, nie chce się zakończyć. To był chyba najdłuższy poniedziałek w moim życiu. Nadeszły wakacje i sądziłem, że dłuższy urlop przerwie to fatum. Wyjechałem do wód, jak się kiedyś mówiło, zrobiłem sobie zdjęcia na tle wszystkiego, co zgodziło się być tłem mojej osoby. Telefon nie przestał dzwonić, a ja miałem złe przeczucia, że to dzwoni nikt inny, jak tylko mój porzucony poniedziałek. Miałem rację. Wróciłem i było jeszcze gorzej.  Poniedziałek przybiegł do mnie jak stęskniony piesek, pozostawiony na długi czas w pustym domu. Stare nawyki osób, od których coś zależało, okazały się niekompatybilne z nowym oprogramowaniem, a na wszystko padł cień malkontencji…

W takich okolicznościach powrót do pracy biurowej bardziej kojarzył mi się z próbą oczyszczania szamba w trakcie ulewy stulecia.

Kończy się październik, lecz nie kończy się poniedziałek…

Reklamy

Stasiuk vs Enerlich

Kolejna ofiara zimy. Wczoraj odnaleziono ciało Kościejnego, mieszkańca Żłobisk. Podczas przepustki Kościejny odwiedził wieś po trzech latach pobytu w zakładzie penitencjarnym w Rzeszowie. Nikt nie zna okoliczności śmierci, zmarły był pod wpływem alkoholu. Zamarzł w nocy 3 km od wsi.

Maryśka została zamordowana nożem przez swego konkubenta Gacka podczas libacji alkoholowej. Podejrzany został ujęty, jednak nie przyznaje się do winy.
Czytaj dalej